(polecam czytać wolno) Daughter - Youth:)
Niemal nieprzytomnie wpatrywałam się w
ścianę. Miała nieokreślony, szaroniebieski kolor, całkiem ładny. Chociaż w
zasadzie mnie to nie obchodziło. Chciałam tylko położyć się na łóżku, i zasnąć
na zawsze. Nie umrzeć, nie chciałam chyba umierać. Chciałam zasnąć, błogo spać,
gdy te wszystkie złe rzeczy dzieją się i niszczą kolejne żywoty. Mój był
wrakiem.
Moje drobne ciało ogarnęło przejmujące
zimno. Wstałam, i zamknęłam okno. Powietrza też miałam już dosyć. Było dla mnie
zbyt ciężkie, nie mogłam go udźwignąć, a co dopiero tego całego ciężaru, którego
z każdym dniem większa ilość opadała mi na barki. Znacie to uczucie pustki?
Wcześniej był strach, żal i smutek, teraz nie ma nic. Ja miałam tak codziennie.
Zupełnie niczym się nie przejmowałam, przyziemne sprawy stały się dla mnie
całkiem nieistotne. Nie jadłam, nie piłam, nie mówiłam, nie spotykałam się z
ludźmi. Wszystkie plany, marzenia gdzieś po drodze zniknęły. Zniknęły razem z
dwiema najważniejszymi osobami w moim osiemnastoletnim życiu. Miałam być
szczęśliwa i beztroska, bawić się, konsumować młodość w stu procentach. Los
chciał inaczej, już się z tym pogodziłam. Ale czy naprawdę od razu musiałam
stracić wszystko? Czy powiedziałam, że wszystko odeszło z dwiema osobami?
Przepraszam, pomyłka. Był jeszcze ktoś, chyba najgorszy dla mnie. Ktoś, kto
wyrwał z mojego poranionego wnętrza resztkę uczuć.
„And if you're still bleeding, you're the
lucky ones
'Cause most of our feelings, they are dead and they are gone”
'Cause most of our feelings, they are dead and they are gone”
(„ I jeżeli wciąż krwawisz, jesteś jednym
ze szczęśliwców,
ponieważ większość naszych uczuć jest martwa i odeszła.”)
ponieważ większość naszych uczuć jest martwa i odeszła.”)
Już nie kochałam. Mogłam tylko obserwować
uczucia, które znikały. Stwierdzenie, że nie miałam serca, było dużym
nadużyciem. Ten narząd wciąż gdzieś tam był, ale chyba przestał działać. Jakby
ktoś wyjął baterie. Nikt po takiej tragedii nie jest w stanie otrząsnąć się
sam, bez żadnego uszczerbku.
Moi rodzice miesiąc temu zginęli w wypadku
samochodowym. Za kilka dni będę obchodzić osiemnaste urodziny. Niby to dobrze,
nie trafię do domu dziecka. Ale z drugiej strony, zostanę zupełnie sama. Nikt
nie będzie się o mnie troszczył, bo nie będzie miał takiego obowiązku. Będę
wreszcie tą dorosłą, samodzielną Angel, o której tyle marzyłam. Będę miała
własne mieszkanie, bo rodzice przepisali mi lokum w Londynie. Sprzedam dom,
teraz także mój, bo Liverpool tylko wywoływał wspomnienia. Park, po którym
spacerowaliśmy w niedzielę, kino, do którego chodziliśmy na familijne komedie i
piekarnia z naszymi ulubionymi ciastkami. Łzy spłynęły po moich bladych policzkach.
Nie wiedziałam dlaczego płaczę. To była już stała reakcja na większość rzeczy.
Nigdy w obecności innych ludzi. Tylko w samotności, kiedy nikt nie widział.
Odetchnęłam głęboko. Czas pogodzić się z kolejnym smutnym faktem: Moje życie
już zawsze takie pozostanie.
____________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz